poniedziałek, 22 lutego 2016

Pielęgnacja twarzy BeautyLine

Dziś recenzja niesamowitej szczotki do pielęgnacji twarzy :) 

Beauty Line
Używam jej dopiero około tygodnia, ale śmiało mogę stwierdzić, że jest rewelacyjna!  Przynosi ulgę mojej cerze. Dzięki niej można urządzić sobie własne domowe SPA. Wiadomo jak ważna jest pielęgnacja twarzy, jako że jest ona naszą wizytówką trzeba o nią dbać. Szczotka daje możliwość dokładnego oczyszczenia skóry, po użyciu jednej z 4 nasadek można poczuć, że skóra oddycha! Służy ona również do masażu oraz do złuszczania naskórka


Szczotka wraz z nasadkami jest zapakowana w praktyczne etui: 

Oto cały zestaw: (+ instrukcja obsługi i baterie)

Szczotka posiada możliwość dwustopniowej regulacji prędkości obrotów.  Ja osobiście najpierw włączam ją na tryb niski, po jednym ,,okrążeniu" twarzy, przełączam na tryb wysoki.

Szczotka posiada w zestawie 4 wymienne nasadki

Nasadka nr 1: (pierwsza od góry z lewej strony) jest nasadką masującą, daje bardzo fajne uczucie, po jej użyciu czuć lekkie mrowienie twarzy. Ma ona za zadanie poprawić krążenie krwi oraz absorpcję kosmetyków. 
Nasadka nr 2  (druga od góry) jest nasadką lateksową, służy do delikatnego masażu poprawiającego wchłanianie się kosmetyków, można wykonywać nią delikatny peeling.
Nasadka nr 3 (pierwsza od lewej na dole) nasadka z gąbką do równomiernego nakładanie makijażu oraz do delikatnego masażu
Nasadka nr 4  (druga na dole) jej używam najczęściej, najpierw nakładam na twarz peeling z małymi granulkami, następnie używając szczotki peelinguje twarz. Jest nasadką szczotkową do usuwania martwych komórek i regeneracji uszkodzonych. 

UWAGA! 
Nie należy przesadzać z czasem ,,szczotkowania" , ponieważ mogą pojawić się zaczerwienienia! 

Serdecznie mogę polecić tę szczotkę, warto używać takiego sprzętu do dokładnego oczyszczania i demakijażu twarzy, wtedy mamy gwarancje że nie pozostaną nam jakieś resztki makijażu
Zachęcam do komentowania :)

wtorek, 16 lutego 2016

W poszukiwaniu idelanego podkładu REVLON 320

Hej :)
Pierwszy post... aż nie wiem od czego zacząć, widzę że czeka mnie dużo pracy, aby zadbać o wygląd bloga. Być może ktoś go nawet zacznie obserwować, więc musi jakoś wyglądać. Jako że sama czytam parę blogów również postanowiłam takiego założyć. Żeby nie zanudzać napiszę pierwszy post, zapraszam
do czytania i komentowania :)

Na początku chciałabym wspomnieć o tym, że szukam swojego idealnego podkładu. Moja cera szybko
się przetłuszcza zwłaszcza w strefie T, najbardziej na czole, zmagam się również z zaskórnikami -.-

 Być może któraś z Was zna ten problem? :>

Przeczytałam mnóstwo opinii na temat podkładu Revlon Colorstay do cery tłustej i mieszanej, większość była pozytywna :) Postanowiłam również go wypróbować, nie wiedziałam który odcień najbardziej by mi pasowałby, dlatego też kupiłam próbkę koloru 320. ( Jednak za ciemny). 

Próbka wygląda tak:
Ładna konsystencja, próbka większa niż myślałam, kolor dla mnie zbyt ciemny, trochę śmierdzi farbą olejną.
Nałożyłam go gąbeczką Beauty Blender.
Odrobina ,,ciapki"  na ręku:

Na zdjęciu widać już początki świecenia :(

Na początku chciałam go zmyć bo czułam się jak kakao (w świetle żarowym), ale w świetle dziennym wyglądał lepiej. ( Nie będę opisywała jego składu bo każdy bez problemu może go znaleźć w internecie). Podkład szybko zastyga na twarzy, zrobił mi trochę plamek, wydaje mi się że nałożyła go za mało (ponieważ bałam się że mnie nie zapcha), ale co tam nałożyłam go jeszcze trochę, koloryt się wyrównał, aleeee krycie.... wcale nie jest takie idealne i właśnie dlatego się zawiodłam.
A jak z matowieniem? Szczerze wytrzymał dłużej niż mój obecny podkład (Maybelline, Dream Matte Mousse Foundation), po około 5 godzinach zaczęłam się ,,świecić" (przy innych podkładach po ok 2-3)  ale też nie tak mocno jak zazwyczaj (wcześniej
go przypudrowałam :) ) Teraz pod wieczór świece się już maksymalnie tak jak po każdym innym podkładzie.

Podkład oceniam na 3.5
Być może kiedyś wypróbuje inny odcień z tej serii, może będzie lepiej krył niedoskonałości kiedy kolor będzie bardziej zbliżony do skóry. Jak widać ile osób tyle opinii, na szczęście za próbkę zapłaciłam tylko 3,50 a nie więcej :) Dobrze, że powstrzymałam się od zakupu w drogerii. 
Większego wrażenia na mnie nie zrobił, więc szukam dalej... puki co wracam do mojego starego podkładu w musie z Maybelline. 

Mam nadzieję, że mój pierwszy post nie jest zbyt chaotyczny i komuś przyda się moja opinia :) 
A tak poza tym czy powinnam zmienić wielkość czcionki?